Zuzia Szynkowska

Zuzia urodziła się 12 grudnia 2015 roku, dwa tygodniej wcześniej niż planowano, miła być naszym najpiękniejszym prezentem na święta- i była. Nasza mała gwiazda miała bardzo trudny start w swoim nowonarodzonym życiu. Urodziła się w 38 tyg ciąży przez cesarskie cięcie w brudnych wodach płodowych z wadą serca (wspólny kanał komorowo-przedsionkowy i niedomykalność zastawki mitralnej) w zamartwicy, wiotka, bez oddechu, z sinicą centralną, wrodzonym zapaleniem płuc i bardzo niską akcją serca. Cała ciąża przebiegała bardzo prawidłowo. Zuzia w pierwszej minucie swojego życia uzyskała jedynie 2 punkty w skali Apgar natomiast w ostatniej 6 punktów. Lekarze stwierdzili kliniczne cechy Zespołu Downa. Nie dawali jej szans na przeżycie. Po urodzeniu nie mogliśmy jej nawet zobaczyć prosto z sali operacyjnej przewieźli ją na OIOM nowordków, tam została zaintubowana i podłączona do respiratora. Mimo niewielkiej wiary lekarzy w to, że Zuza da rade ona pokazała, że bardzo chce żyć. Akcja serca wzrastała i zaczeła sama oddychać. Nasza mała wojowniczka pokazała siłe walki! Na oddziale patologi noworodka spędziliśmy ponad miesiąc, gdzie leczone było zapalenie płuc, wtedy już czekaliśmy na operacje serduszka Zuzki bez której obyć się nie mogło. Wada była zbyt poważna, aby mogła z nią żyć bez korekcji.

27.01.2015r. na oddziale Kardiochirurgii w Szpitalu św. Wojciecha w Gdańsku Zuzia przeszła operacje. Zamknięcie ubytku w przegrodzie przedsionkowo-komorowej i odpowiednie podzielenie zastawki mitralnej. Operacja trwała 8 godzin, długich godzin pełnych modlitwy i wiary, że nasza księżniczka da radę, że musi się udać. Po udanej operacji Zuza leżała na sali pooperacyjnej. Pełni nadziei myśleliśmy, że teraz może być tylko lepiej, niestety na myśleniu się skończyło. W przebiegu pooperacyjnym konieczny był wydłużony okres wsparcia krążeniowo-oddechowego, wystąpiła cholestaza, sepsa i uszkodzenie wątroby. Kolejny już raz usłyszeliśmy, że niewiadomo czy nasze dziecko przeżyje i że trzeba czekać. Każdego dnia jechaliśmy do szpitala ponad 40km wyłącznie na 10 min (bo tylko tyle mogliśmy przy niej spędzać jednorazowo) by zobaczyć ją, chociaż na chwile dotknąć, poprostu pobyć, bo nie wiadomo było czy nie jest to nasze ostatnie spotkanie. Po długich tygodniach leczenia, stałej intubacji i niepewności, nasza gwiazda zaczeła zdrowieć i wtedy usłyszeliśmy piękne słowa od Pana doktora Haponiuka, że nasza Zuza ma ogromną siłe walki i czuje naszą miłość, że chce żyć bo wie, że ma dla kogo. Przekazali ją na oddział Pediatrii by leczyć uszkodzoną wątrobe i cholestaze. Wyniki badań się poprawiały, wszystko szło w dobrą strone. W czwartym tygodniu pobytu pojawiły się nieprawidłowe luźne stolce, stwierdzono rotawirusa.

24.03.2015r. nastąpiło znaczne pogorszenie stanu, duszności, tachykardia (200/min) i wysoka gorączka (ponad 41 stopni) i ponowne zapalenie płuc. Zuze przewieziono do Szpitala Dziecięcego na Polankach w Gdańsku. Najbliższe doby były decydujące. Znów byliśmy bezradni, a życie Zuzi było w rękach lekarzy. Konieczne było założenie cewnika centralnego Arrow, ponieważ to była jedyna możliwość podawania leków dożylnie. Stan był bardzo ciężki, 3 tygodnie spedziła pod respiratorem, ale kolejny raz się nie poddała.

Gdy zaczeło się poprawiać postanowiono przekazać ją na oddział Gastroentyrologii i Żywienia do Szpitala im. Mikołaja Kopernika w Gdańsku, do tego samego w którym się urodziła. Początkowo wymagała tlenoterapii jednak z czasem zaczeła oddychać bez wspomagania i po woli nabierała siły. Leczona cholestaza wreszcie ustąpiła i teraz głównym problemem jest wątroba i to, że Zuza nie chce sama jeść. Karmiona jest przez sondę.

Po 5 miesiącach wędrówki po szpitalach nareszcie szczęśliwi trafiliśmy do domu. Zuza potrzebuje wielu rehabilitacji, leków które przyjmować będzie do końca życia i pomocy wielu specjalistów. Wierzymy, że uda jej się nadrobić cały ten czas. Chcemy by rozwijała się w miare możliwości normalnie, za równo psychicznie jak i fizycznie, że jej napięcie mięśniowe się poprawi. Wiemy, że dzieci z Trisomią 21 wymagają dużo więcej uwagi i poświęcenia. Jednakże zrobimy wszystko dla naszego promyczka, który od swoich narodzin jest dla Nas światłem, który daje Nam szczęście i wiarę.

Z całego serca pragniemy podziękować Fundacji Między Niebem a Ziemią, że zgodziła się przyjąć nasze dziecko pod swoje skrzydła. Głęboko wierzymy, że z Waszą pomocą Zuza daleko zajdzie i pokaże na co ją stać.

 

Pełni wdzięczności rodzice Zuzanny

Iza i Mariusz