Piotruś Pierchala

Kiedy rodzi się dziecko-dla jego rodziców zmienia się cały świat. Zwykle towarzyszy temu wielka radość i nadzieja na piękne życie. Snujemy plany kim ten mały człowiek będzie w przyszłości. Nikt nie zakłada choroby czy innego nieszczęścia...

Piotruś w wyniku odklejenia się łożyska urodził się martwy. Dostał 1 punkt w skali Apgar. Po bardzo długiej 45-minutowej reanimacji i walce o życie-jest dziś z nami.

Ten mały cud ma piękny uśmiech i blond włoski.

Piotruś cierpi na mózgowe porażenie dziecięce, padaczkę i szereg schorzeń towarzyszących.

Chłopczyk nie chodzi, nie mówi, używa pampersów. Jest całkowicie zależy od pomocy drugiej osoby i nigdy nie będzie samodzielny.

Piotruś jest jeszcze małym chłopcem, który dzięki intensywnej rehabilitacji zaczyna chodzić (z pomocą). Ciągle jest nadzieja, że zacznie sam chodzić. To chyba największe marzenie, do którego spełnienia dążymy.

Piotruś sam sobie ze swoją niepełnosprawnością nie poradzi. Ja natomiast - mimo, że kocham go nad życie - też nie jestem w stanie mu sama pomóc. Oprócz Piotrusia mam pod opieką niepełnosprawną schorowaną mamę i czasem jest mi tak zwyczajnie,po ludzku ciężko…

Z wielką radością przyjęłam informację o przyjęciu Piotrusia do grona podopiecznych Fundacji. Nareszcie poczułam się bezpiecznie, bo wiem, że nie jesteśmy już sami.

To takie ważne,szczególnie w sytuacji, gdy jest się samotnym rodzicem.

Olga, mama Piotrusia