Grzegorz Wadowski

Nasz syn Grześ ma zdiagnozowane Mózgowe Porażenie Dziecięce. Postać spastyczna 4-ro kończynowa. Urodził się przedwcześnie w 32 tyg ciąży. Według lekarzy rozwijał się prawidłowo z lekkim opóźnieniem. W moim sercu jednak był niepokój .W tamtym czasie niestety dzieci wcześniej urodzone nie były objęte opieką specjalistyczną. W 8-mym miesiącu życia miał mały zabieg chirurgiczny w znieczuleniu ogólnym. Po 10-ciu godzinach z bloku dostaliśmy syna w bardzo złym stanie z napadami skłonów. Następnego dnia w innym szpitalu USG pokazało wylew śródczaszkowy. Nigdy nie dowiedziałam się co tam się wydarzyło-  tylko tyle, że był słaby neurologicznie. Kolejne lata to diagnozowanie, badania, choroby współistniejące i nieustanna rehabilitacja.

W wieku 13-tu lat ustąpiła padaczka i do tej pory nie ma. Cały czas były postępy, te malutkie i większe.To nas motywowało do dalszej pracy i zdobywania funduszy.Na obecną chwilę Grześ porozumiewa się werbalnie, mamy z nim dobry kontakt. Zgłasza swoje potrzeby, uczy się i daje radość wszystkim. Jednak fizycznie - nie chodzi, trzeba go nakarmić, zrobić całą toaletę. Zawsze będzie wymagał stałej opieki drugiej osoby, współuczestnictwa w leczeniu, edukacji i rehabilitacji. Będzie potrzebował zaopatrzenia ortopedycznego.

Przychodzi taki czas, kiedy mamy coraz mniej siły na wszystko, jesteśmy rodzicami po 60-tce. Nie chcemy tego wszystkiego zaniechać, na co pracowaliśmy bardzo ciężko. Chcielibyśmy go nadal rehabilitować, żeby kiedyś było łatwiej bez bólu i napięć.

       

Z całego serca dziękujemy Fundacji Między Niebem a Ziemią

        za przyjęcie Grzesia do Grona Podopiecznych. Dla nas to wielka radość.

        Wiem, że będziemy otoczeni opieką i poczujemy się tu bezpieczniej.

       

Danusia  mama Grzesia